Dlaczego krzyż boli najbardziej po siedzeniu?
- Długie siedzenie skraca zginacz biodra, który potem ciągnie lędźwie
- Nieaktywne w siedzeniu pośladki przerzucają swoją pracę na krzyż
- Stres usztywnia brzuch i krzyż, a zmiana pozycji przynosi ulgę
W odcinku lędźwiowym pracuje kilka grup mięśni naraz. Prostowniki grzbietu biegną wzdłuż kręgosłupa i trzymają tułów w pionie. Głębiej leży mięsień czworoboczny lędźwi, który łączy żebra z miednicą i stabilizuje bok tułowia. Z przodu, przez miednicę do uda, przechodzi mięsień biodrowo-lędźwiowy — główny zginacz biodra. Gdy siedzisz godzinami, ten ostatni długo pozostaje skrócony, a po wstaniu ciągnie lędźwie do przodu. Stąd uczucie, że trzeba się prostować na raty. Dobrze to widać, gdy położysz dłonie na biodrach i spróbujesz po długim siedzeniu odchylić się lekko do tyłu — ruch jest krótszy i sztywniejszy niż rano, choć nic się przecież nie stało.
Do tego dochodzą pośladki, które w siedzeniu prawie nie pracują. Słabsze pośladki oddają część swojej pracy mięśniom lędźwiowym, więc te męczą się szybciej — przy noszeniu zakupów, odkurzaniu czy dźwiganiu dziecka. Swoje dokłada stres: wiele osób przy napięciu nie tylko unosi barki, ale też usztywnia brzuch i krzyż. Nic dziwnego, że ból krzyża bywa najsilniejszy w piątek po południu, a słabnie po spokojnym weekendzie z ruchem. Właśnie dlatego jeden dzień bez krzesła, na przykład w trakcie wycieczki, często daje krzyżowi więcej ulgi niż dzień przeleżany w łóżku. Mięśnie lubią zmianę, a nie bezruch.
