Dlaczego nie robimy wizyt domowych?
- W gabinecie stół, ciepło, czyste ręczniki i spokój czekają gotowe
- Brak dojazdów oszczędza czas i zostawia miejsce na wieczorne terminy
- W jednym miejscu łatwiej zadbać o higienę i porządek po każdej wizycie
Pierwszy powód to warunki pracy. Dobry masaż wymaga stołu na odpowiedniej wysokości, ciepłego pomieszczenia, czystych ręczników i spokoju. W gabinecie to wszystko jest gotowe, zanim wejdziesz. W mieszkaniu trzeba by rozkładać stół między meblami, szukać gniazdka, dogrzewać pokój i liczyć na to, że nikt nie zadzwoni do drzwi. Każdy z tych drobiazgów zabiera trochę Twojej uwagi i trochę rozluźnienia. Jest też kwestia bezpieczeństwa i komfortu obu stron. W gabinecie wiesz, gdzie przychodzisz, kto Cię przyjmie i jak wygląda miejsce, a terapeutka pracuje w przestrzeni, którą zna i nad którą ma kontrolę.
Drugi powód to czas. Dojazd do jednego klienta zajmuje nieraz tyle, co cała wizyta. Pracując tylko w gabinecie, możemy przyjąć więcej osób, utrzymać stałe godziny i zostawić miejsce na terminy wieczorne i sobotnie. Trzeci powód to higiena i porządek: wiemy, co i jak zostało wyczyszczone po poprzedniej osobie. Wolimy więc zrobić jedną rzecz dobrze, w jednym miejscu, niż obiecywać masaż wszędzie. Jeśli dotąd korzystałeś lub korzystałaś z masażu w domu, pierwsza wizyta w gabinecie może być zaskoczeniem — zwykle pozytywnym. Wiele osób dopiero wtedy zauważa, ile rozpraszało je we własnym mieszkaniu.
